poniedziałek, 28 lipca 2014

HAIR: Domowe sposoby na włosy brązowe, czyli jak szybko pozbyć się niechcianego odcienia lub naturalnie poprawić kolor włosów.

Aktualnie jako posiadaczka orzechowego brązu na głowie, postanowiłam nie faworyzować blondynek (wpis: "Domowe sposoby na włosy blond, czyli jak szybko pozbyć się niechcianego odcienia lub naturalnie poprawić kolor włosów.") i pociągnąć temat dla posiadaczek ciemniejszych włosów. Tu przyznam się szczerze, że jak tamte sposoby dla blondynek przetestowałam sama na sobie, tak dzisiejszy wpis w głównej mierze opieram tylko na wiedzy teoretycznej i tym, co udało mi się wyszperać w internecie. Aczkolwiek kilka płukanek na pewno przetestuję na sobie w najbliższej przyszłości ;-)

Podobnie, jak u blondynek, czasami ciemny kolor, choć miał być idealny, koło ideału nawet nie leżał. Przykład? Nie zdarzyło Wam się pomalować "gorzką czekoladą", która w słońcu miała czerwony odcień? Albo odcieniem, który miał być zimny, a wyszedł szaro - zielony? Albo najczęstszy przypadek, kiedy wychodzi nieporządany, rudy odcień, kiedy miał być naturalny i chłodny? Czy nie marzymy o TAKICH kolorach, jak te poniżej? ;-)


Wróćmy do koła barw, z którego znów jasno wynika, jaki kolor nanosić na włosy, żeby szybko uratować sytuację ;-)


Dziś mam dla Was naturalne płukanki, do zrobienia sobie samemu w domu, dzięki którym ciemne włosy nabiorą intensywniejszego koloru i blasku, bez użycia chemicznej farby.


1. kora dębu / kora brzozy
Korę kupujemy w sklepie zielarskim (jak większość rzeczy, które dziś będą składnikami płukanek), zalewamy wodą i gotujemy 10 minut. Następnie odcedzamy przez gazę i płuczemy nią włosy.


2. parzona kawa
Płukankę robimy z niczego innego, jak z zaparzonej i ostudzonej kawy. Dodatkowo trzeba wiedzieć, że płukanka ta ma właściwości nie tylko upiększające, ale też zmiękczające włosy. Należy umyć włosy szamponem i (najlepiej pod prysznicem) polać włosy płukanką. Odczekać, aż nasiąkną i wysuszyć.


3. czarna herbata
Analogicznie do parzonej kawy, z tą różnicą, że włosy mniej będą przesiąknięte zapachem, bo herbata (w przeciwieństwie do kawy) jest prawie bezzapachowa.


4. orzech włoski
Płukankę z łupin orzecha włoskiego udało mi się kilka lat temu zastosować i pamiętam, że rzeczywiście działała jak szamponetka farby! Łupiny gotuje się w wodzie przez 20 minut i płucze włosy. Należy robić to w rękawiczkach, bo orzech naprawdę mocno barwi nie tylko włosy, ale również skórę.


5. olejek rycynowy
Wcierany w skórę głowy przyśpieszy porost, wzmocni i przyciemni włosy.


6. szałwia
Pół szklanki suszonej szałwii zagotowujemy, ściągamy z ognia i odstawiamy na 8 godzin. Przecedzamy płukankę i polewamy nią włosy. Pozostawiamy do wyschnięcia.


7. skrzyp polny, pokrzywa, rozmaryn
Powyższe zioła mają również właściwości przyciemniające, dlatego przepis na płukankę analogicznie do wyżej wymienionej szałwii. Należy jednak pamiętać, żeby nie mieszać szałwii z pokrzywą, ponieważ zostawiają zieloną poświatę na włosach, a tego chyba nie chcemy uzyskać ;-)


Dodatkowo trzeba wiedzieć, że mieszanie ze sobą powyższych składników (z wyjątkiem mieszanki szałwii z pokrzywą, jak już wspomniałam) nie zrobi nic złego włosom, a wręcz przeciwnie, płukanki staną się bardziej nasycone i zadziałają mocniej. Jeśli ktoś oczekuje szybkich rezultatów, musi polewać kilkakrotnie włosy podczas jednego zabiegu, odczekując po 3 minuty na wchłonięcie się płukanki we włosy. A jeśli ktoś się boi, że włosy po płukankach ziołami staną się przesuszone, a ma dużo wolnego czasu, każdy roztwór można mieszać z odżywkami do włosów (najlepiej tych do włosów ciemnych) i trzymać po godzinie na włosach.

Należy też pamiętać o pielęgnacji koloru, ponieważ włosy ciemne (w przeciwieństwie do blond) blakną, tracą blask i widać na nich każdą oznakę słabej kondycji. Dlatego też firmy hurtowo prześcigają się w produkcji szamponów i masek specjalnie dla takich włosów, a kilka moich ulubionych (i tanich) przedstawiam Wam poniżej:

8. szampony do włosów ciemnych


9. maski do włosów ciemnych


I ponownie, jak w poście dla blondynek, zwracam się z pytaniem: macie jakieś swoje sprawdzone sposoby? Jeśli tak, to dzielcie się nimi śmiało w komentarzach, razem na pewno pomożemy nie jednej kobiecie, która tu trafi ;-)
Miłego dnia, enjoy!

niedziela, 27 lipca 2014

HAIR: Domowe sposoby na włosy blond, czyli jak szybko pozbyć się niechcianego odcienia lub naturalnie poprawić kolor włosów.

Nie ma więcej pytań na żaden temat dotyczący włosów, jak pytania typu "jaki odcień blondu do mnie pasuje?" albo "jak zniwelować niechciany, żółty odcień blondu?". A dlaczego? A dlatego, bo tenże właśnie niechciany odcień koloru od słomkowego, słonecznego po okropną żółć a'la żółtko jajka, to efekt koloryzacji niewłaściwym odcieniem, niezgodnym do danego typu kolorystycznego lub źle wykonaną dekoloryzacją.
Szlachetny blondzie, ile cię trzeba cenić, ten tylko się dowie, kto cię stracił. Nie oszukujmy się, wchodząc do salonu fryzjerskiego, albo wychodząc z drogerii z farbą do włosów, oczekujemy takiego blondu:


nie takiego:


Dziś mam dla Was sprawdzone przeze mnie i nie tylko, domowe sposoby na delikatny retusz koloru włosów. Co to oznacza? Czy zdarzyło się Wam położyć popielaty odcień na rozjaśnione rozjaśniaczem włosy, przez co po wysuszeniu dostałyście białej gorączki z powodu niebieskich pasemek? Czy źle dobrany, zimny odcień nigdy nie zrobił z Waszych włosów szarego, burego i nijakiego włosia? Czy nie rozjaśniałyście kiedyś rozjaśniaczem włosów, przez co wyszły Wam w odcieniach od marchewki do kurzego żółtka? Albo kiedy malowałyście tym kolorem idealnym, na długościach wyszedł ładny, a na odrostach żółty? Tak, tak, tak... To wszystko zna każda kobieta, która na własną rękę bawi się koloryzacją swoich włosów, więc nie jesteście same z tym tematem ;-)
Dziś mam dla Was kilka domowych trików, na lekkie poprawienie niechcianego koloru.

Najpierw jednak należy zapoznać się z kołem barw - kolory znajdujące się po przeciwnej stronie neutralizują się nawzajem. Dlatego blondynki, które po farbowaniu mają zbyt żółty odcień blondu używają płukanek fioletowych, a zielony odcień blondu neutralizuje się odcieniem czerwieni. Ale po kolei ;-)


PROBLEM NUMER 1: NIECHCIANY, ŻÓŁTY ODCIEŃ PO FARBOWANIU WŁOSÓW

1. Szeroka gama płukanek do włosów - fioletowych, niebieskich, srebrnych, różowych. Takie płukanki rozrabiamy w wodzie, w odpowiednich proporcjach, podanych na opakowaniu, po czym płuczemy roztworem umyte włosy, aż do uzyskania odpowiedniego efektu. Osobiście robiłam sobie miksturę z odżywki/maski do włosów, do której dolewałam nakrętkę płukanki i trzymałam na włosach, przez co miałam wrażenie, że włosy dodatkowo się odżywiają. Cena takiej płukanki waha się od 6 - 20 złotych i starcza na kilka, kilkanaście razy, w zależności od ilości i długości włosów.


2. 5 sprawdzonych przeze mnie szamponów rewitalizujących kolor:
- Regenal Wella -  nadaje włosom kolor srebra i platyny. Nie tylko myje i pielęgnuje włosy, ale przede wszystkim likwiduje ich żółty odcień. Stosowany do włosów blond nadaje im platynowy odcień. Cena: około 18 złotych.

- Szampon Loreal Silver - Gloss Protect System zawiera barwnik, który dostarcza włosom dawkę refleksów opalizujących, neutralizujących efekt żółknięcia oraz aminokwasy, aby nadać włosom miękkość. Szampon zostawia się spieniony na włosach 3 minuty i spłukuje się. Cena: od 25 - 37 złotych.

- Porzeczkowy, niebieski szampon Joanna - jeden z lepiej działających na moich włosach. Dodatkowym plusem jest butelka z pompką i cena około 20 złotych za 500 ml.

Szampony niwelujące żółty odcień włosów blond Marion - zawierają kompleks VitaSilk - oryginalne połączenie protein jedwabiu i witamin P, B5, H, A i E. Dodatkowo ekstrakt z limonki powoduje, że włosy nabierają blasku i stają się miękkie w dotyku. Cena: około 7 złotych.


3. Farba w kolorze gołębim lub perłowym - rozwiązanie dla osób niecierpliwych, które efekt muszą mieć tu i teraz, niezależnie jakim kosztem. Mniej drastyczne od nałożenie farby na farbę jest zmieszanie farby z szamponem i zapienienie włosów na 15 minut. Ceny poniższych farb wahają się od 6 - 15 złotych.


PROBLEM NUMER 2: NIECHCIANY, SZARY, ZIELONY ODCIEŃ PO FARBOWANIU WŁOSÓW

Szare lub zielonkawe włosy o wiele trudniej zlikwidować niż niechciany żółty odcień, jednak poniżej przedstawiam Wam moje dwa sprawdzone pomysły na ten problem:

1. Zwykły szampon przeciwłupieżowy - z własnego doświadczenia wiem, że im tańszy, tym do tego lepszy. Jak powszechnie wiadomo, szampon przeciwłupieżowy wypłukuje farbę z włosa, dlatego należy dużą ilością zapienić włosy, potrzymać 15 minut, cały czas masując, i spłukać. Czynność powtarzać aż do uzyskania odpowiedniego efektu. To mój sposób numer 1, który nigdy mnie nie zawiódł, nawet dwa dni przed ślubem ;-)


2. Farba w kolorze ciepłego brązu - tak brązowa, patrząc na koło barw powinna być czerwona, ale w ciepłych brązach znajduje się dość dużo czerwonego pigmentu, dlatego na początek wystarczy ;-) Możemy spróbować z zapienieniem włosów ciepłym kolorem, ale jeśli ktoś tego wcześniej nie robił (tu decydujące są sekundy w płukaniu), nie gwarantuję dobrego efektu. Farbę mieszamy z większą ilością wody utlenionej, tworząc wodnisty roztwór, który następnie bardzo szybko aplikujemy pędzelkiem na włosy, cały czas je malaksując. Farbę nanosimy od tyłu do przodu głowy i po 30 sekundach płuczemy. Sposób ten nie raz wykorzystywałam w salonach fryzjerskich i efekty były naprawdę zdumiewające.



PROBLEM NUMER 3: JAK NATURALNIE ROZJAŚNIĆ WŁOSY BLOND

1. cytryna + miód + cynamon + oliwa z oliwek + woda mineralna + odżywka do włosów
(proporcje na 1 raz dla włosów średniej długości: 1/2 cytryny + 1 łyżka cynamonu + 4 łyżki oliwy z oliwek + 10 łyżek wody mineralnej)
Wszystko mieszamy, nakładamy na umyte włosy, owijamy je folią i trzymamy 2-3 godziny. Dobry sposób na małe odrosty lub wypłukanie zbyt ciemnego koloru.


2. cytryna + woda
(proporcje na 1 raz dla włosów średniej długości: 2 cytryny + równa ilość wody)
Sok z cytryny mieszamy z wodą, następnie moczymy w tym włosy i wychodzimy na słońce na 15 minut.


3. rumianek
Parzymy rumiankową herbatę, w ostudzonym naparze moczymy włosy i zostawiamy na 15 minut. Następnie płuczemy i suszymy. Regularne stosowanie tej płukanki nie tylko rozjaśnia włosy, ale też odżywia je oraz oczyszcza i pielęgnuje skórę głowy.


4. rabarbar + cytryna + oliwa z oliwek
(proporcje na 1 raz dla włosów średniej długości: sproszkowany rabarbar 100g + sok z dwóch cytryn + 3 łyżki oliwy z oliwek + tyle wody, żeby powstała konsystencja papki)
Miksturę nakładamy na umyte włosy, owijamy folią i trzymamy około godziny.


5. wódka + sok z cytryny
Należy wymieszać oba składniki w proporcjach pół na pół, przelać do butelki z atomizerem i nakładać albo tylko na odrosty, pojedyncze pasma, albo na całość, a następnie wysuszyć suszarką, albo naturalnie na słońcu. Genialny i szybki efekt na lekkie rozjaśnienie włosów!


6. domowy spray rozjaśniający: sok z cytryny + szampon rumiankowy
Pół szklanki soku z cytryny mieszamy z taką samą ilością szamponu z wyciągiem z rumianku, na koniec rozcieńczamy z wodą. Taką miksturą spryskujemy włosy przed pójściem spać, a rano myjemy je szamponem, jak zawsze.


Szukając w internecie, na pewno natkniecie się na bardzo wiele podobnych sposobów, ja dziś zaserwowałam Wam na tacy te, które sama przetestowałam i wiem, że naprawdę działają. Macie jakieś swoje sprawdzone sposoby? Jeśli tak, to dzielcie się nimi śmiało w komentarzach, razem na pewno pomożemy nie jednej kobiecie, która tu trafi ;-)
Miłego dnia, enjoy!

piątek, 25 lipca 2014

Strój dnia: Jasny żakiet ze złotymi guzikami, khaki spodnie rurki w wersji Mama i jasne koturny.


 Odkąd zainwestowałam w dwie pary ciążowych rurek, z których jedne przedstawiam Wam dziś, stanowią one podstawę większości moich zestawów. Bluzkę z haftem początkowo chciałam sprzedać (nie założywszy jej nigdzie wcześniej), jednak ostatecznie przekonałam się do niej, dzięki fajnym gumkom na dole, które "rosną" razem ze mną. Tym razem łączę ją z beżowym żakietem, o którym zapomniałam, i który odnalazł się przy okazji lokowania wszystkich ubrań w nowej szafie. A buty kupiłam w CCC, gdzie obecnie znajdziecie w je na 50procentowej wyprzedaży.


Marynarka i bluzka: secondhand. Spodnie: H&M Mama, secondhand. Torebka: New Yorker. Buty: CCC.


 A wracając do miejsca, z którego dziś piszę, o Kinie Letnim Sopot - Zakopane pisałam już w tamtym roku, zapraszam do wpisu: "Orange Kino Letnie - czyli spotkajmy się w Zakopanem!"
W tym roku pogoda, póki co, płata niezłe figle, jednak nie brakuje fanów darmowych, wieczornych seansów pod gołym niebem ;-) Tegoroczny repertuar przedstawiam poniżej i... zapraszam, hej! ;-)


niedziela, 20 lipca 2014

MY HOME: Minimalistyczne dodatki do salonu.

O moim zamiłowaniu do bieli i minimalizmu w salonie już pisałam, dlatego trzeci raz nie będę tego samego powtarzać, zapraszam do poprzednich postów: "White living room project + DIY. " oraz tu "Fresh style, czyli minimalizm w salonie - inspiracje."

Tymczasem dziś przedstawiam Wam to, co w końcu udało mi się wykombinować na "ścianie telewizyjnej" ;-)


- za drewniane półki i regał nie zapłaciłam więcej niż 250 złotych, więc jak widać nie trzeba wydać majątku, żeby szybko zagospodarować pustą ścianę ;-)
- białe storczyki, to moja miłość. białego storczyka - miniaturkę kupiłam w Castoramie za 6 złotych!
 - biały, drewniany album pełen rodzinnych zdjęć, dostałam w prezencie, ale z tego, co wiem, podobny można dostać w Home&You:


-  kamienne świeczniki, to nic innego, jak kamienie przywiezione z podróży i postawiony na nich podgrzewacz:


 - cała reszta podgrzewaczy na specjalnym drzewie:


-  kwiatki kupiłam w Biedronce za 49 groszy, czasami dobry dobór doniczek odwala połowę roboty ;-)

 
- blaszkę "live life with passion" kupiłam ostatnio w Empiku, na wyprzedaży, za 19 złotych:

Jak widać, pozostałe półki stoją jeszcze puste, jednak najważniejsze, że już coś się zaczęło dziać ;-) Miłej niedzieli, enjoy!

niedziela, 6 lipca 2014

Strój dnia: Długa sukienka w kwiaty H&M.


Takich niedziel poproszę więcej, co najmniej kilka do końca wakacji (bo póki co, nic takiego nie zapowiada się z obecnych prognoz pogody) ;-) Ale dziś będą żale i lamenty nie na nadchodzącą pogodę, ale o tym, jak polowałam na podstawowe ubrania, których teraz potrzebuję. Wybrałam się do najbliższego miasta, w którym pokładałam nadzieję, do Krakowa. Pierwszy ogień - rodzinny H&M, bo mam zniżkę (super), jest dział Mama (super), prócz spodni rurek, których szukałam, jedna wielka porażka. Może źle to ujęłam - nie porażka dla kobiet, które gustują w sportowych ubraniach, dresach i standardowych, basic'owych bluzkach. Nie jestem bardzo wymagająca, poszukiwałam fajnej bluzki, bardziej eleganckiej, jakiejś sukienki na te słoneczne dni, które u nas też się zdarzają i spodni, które jak już wspomniałam, kupiłam. (Uważam, że nie ma co inwestować w wymienianie całej garderoby na te kilka miesięcy, wydając przy tym fortunę, dlatego chciałam zainwestować w dobrą podstawę). Obok C&A, w którym udawało mi się czasami kupić fajne ubrania, dział Mama jest (super), kiedy podeszłam bliżej, automatycznie odwróciłam się na pięcie i wyszłam. Dlaczego? Bo w tamtych ubraniach czułabym się paskudnie i źle, nawet nie wychodząc z domu. Potem były trzy sklepy, typowo z odzieżą ciążową, ale znalazłam w nich tylko przysłowiowy (i do tego w złym tego słowa znaczeniu) styl bazarowy, pełen satyny, sztucznych materiałów i odzieży tak odjechanej, że żałuję, że nie zrobiłam zdjęcia. Porażka fest. Czy kobieta w ciąży jest skazana na przysłowiowe worki na ziemniaki i powyciągane dresy?
Cieszę się, że rosnę w miarę proporcjonalnie, czyli wciąż waham się między rozmiarem 36, a 38, i kupując luźne rzeczy w tych rozmiarach, bez większego problemu się w nich mieszczę. (I Boziu, daj mi taką proporcjonalność do końca, bo inaczej to biada mi...). Przykładem jest dzisiejsza sukienka, którą kupiłam w H&Mie, i to na godnej przecenie. Jest cudowna, przewiewna i tak rozciągliwa "w brzuchu", że posłuży mi na caaałe lato ;-)

PS Drogie Mamy, czy polecicie mi jakiś sklep stacjonarny lub najlepiej internetowy, z którego byłyście zadowolone podczas tych magicznych, dziewięciu miesięcy?
PS Dopiero na zdjęciach zobaczyłam, jak cudownie mam opalone plecy ;-)
PS Napatrzcie się na mnie, jako na blondynę, bo oto postanowiłam wybrać się do fryzjera i dokonać znaczącej zmiany. Efekty wkrótce ;-)

Miłego dnia!


Sukienka: H&M

wtorek, 1 lipca 2014

My wedding: Historia pewnego podhalańskiego wesela, czyli fotorelacja z mojego wesela.

Kiedy planujecie ślub na 15, a adrenalina nie pozwala Wam spać dłużej niż do 8, macie caaałe mnóstwo czasu, który trzeba zorganizować, żeby... nie zwariować ;-) Polecam dobrze wybrać Druhnę, to naprawdę połowa sukcesu. Balony na płocie najważniejsze!


Ubieranki, przebieranki, malowanki, czyli to, co dziewczynki lubią najbardziej. Zuch dziewczynki, w duecie dały radę! 


 Potem witałam gości, po staropolsku, cytrynówką...


 Następnie była część kościelna...


... i historia naszego weselnego selfie ;-)


Potem był toast...


A potem było już tylko lepiej i lepiej ;-)


I dowód na to, że miałam przemowę dla rodziców! A to, że mi zginęła przed wygłoszeniem jej i musiałam improwizować, to już całkiem inna historia ;-)


Muszę skromnie przyznać, że podobało mi się nasze wesele ;-) Zdecydowanie mogę opisać je, jako rozśpiewane i roztańczone, za sprawą naszych cudownych i szalonych gości. Dzisiejszy wpis jest przedostatnią częścią, ponieważ został mi tylko do pokazania Wam cudny plener ślubny i możecie odetchnąć z ulgą - do tematu weselicha już nie będziemy wracać na ramach tego bloga ;-) Skalska została Panią Gąsienicową, Skalski już doszedł do siebie po weselu, teraz czas na miodowe lata, hej!


Koniec ;-)

PS Wszystkie moje ślubne zdjęcia wykonał Mistrz Krystian Morawetz
- jeśli ktoś chciałby kontakt, chętnie podam, bo bardzo polecam ;-)